To pierwszy mój numer na tym kanale, na którym nie rapuję, nie śpiewam, nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, a jednocześnie nie przygotowałem tego utworu jako "bitu pod nawijkę na zaś".
Jest jak jest, tak ma być. Po prostu break beat i syntezatory. Zazwyczaj jestem bardzo krytyczny wobec swojej twórczości i naprawdę niewiele "dzieł", które zrobiłem w życiu mi się podoba, ba nawet te, które zdecydowałem się upublicznić bardzo często wywołują u mnie poczucie wstydu i cringe'u, ale wydaje mi się, że ten numer i wideo - mimo że wciąż niedoskonałe, to wyszły całkiem "spoko" i wstydu chyba nie ma, nawet jak nie będzie samych "och, ach".
Historia "Teledysku" jest dość trywialna, chociaż widoki dla przeciętnego Polaka, mogą być nieco egzotyczne. Od 3 lat mieszkam w Tajlandii i znakomitą większość tego czasu spędziłem w Bangkoku, jednak 2 tygodnie temu przeprowadziłem się do sporo mniejszej miejscowości, położonej 600km na północ od stolicy i pierwszy raz poszedłem połazić z aparatem wśród ludzi. Teledysk wydaje mi się, że pasuje do tego kawałka choć kiedy kręciłem te ujęcia to były losowe widoczki z lokalnego targowiska i parkingu. Kiedy wyprodukowałem ten kawałek pomyślałem, że "wow, ale jak skleję te urywki w black & white to będzie super współgrało" - i wydaje mi się, że naprawdę tak jest!
Pozdrawiam!