Zwierzę, które kilka lat rozrabiało u nas nocami. Chodziło po dachu, w podbiciu dachu, przegryzało kable w aucie. Nic sobie nie robiło z odstraszania i pułapek. Któregoś wczesnego wieczora weszła do żywołapki bez żadnych wabików. I nadeszła pora rozstania :)