Mój skromny kanał nie cieszy się może masowym powodzeniem, ale właśnie trafiło mu się "majlstoniątko" w postaci 50 tys. wyświetleń. Dało mi to niewielkiego kopa, żeby trochę przyspieszyć z robieniem materiałów, a że właśnie na próbach zaczęliśmy męczyć Mustaine'a i spółkę to jest jak znalazł. "Trust" to jeden z moich ulubionych numerów Megadeth z nieco niedocenianej płyty "Cryptic Writings" - już nie tak zabójczo techniczny jak np. "Holy Wars" czy "Tornado of Souls", ale za to turbo-przebojowy (jak na heavy metal ofc) i dający ogromną frajdę z jego wykonywania. Jest oczywiście wyzwanie w postaci partii solowej Marty'ego Friedmana, która kosztowała mnie kawał skóry z palca środkowego od podciągania wysokich dźwięków, ale na koniec dnia to jeden z najmniej technicznie wymagających, za to najbardziej bujających utworów Megadeth.
Jak Megadeth z tego okresu to oczywiście gitary Jackson - ale z braku laku za najbliższy substytut posłużył stary, dobry Mensfeld. Image'owo miała być burza loków a la Friedman, wyszedł bardziej dobrze odżywiony strach na wróble... Życie...