OPUS XXXIV
Surrealista - Liryczny Włóczęga - PORZĄDEK MAGICZNY
#surrealist #darksurrealism #darktrap
Doniczka rozbita o chodnik, ja wybiegam na ulicę
Nie wypada milczeć kiedy w duchu cały krzyczę
Mijam bezruch gapia w niepewności co nastąpi
Chciałbym uciec z miejsca, w którym wszystko we mnie wątpi
Ręka jest za krótka by z latarni wybić światło
Święta ignorancja jest moją wyrodną matką
Łopatą to ubić, łopatą pogrzebać
Porażkę polubić, nie jestem na sprzedaż
Dziecko potrzebuje ciepła to je wcisną w kaloryfer
Urodzone z procentami a nigdy nie pozna liter
Nie moje cierpienie a uwiecznię - jestem z wami
Wbiegam w ślepy zaułek, tu bez świadków mordowani
Kontener i mur - skacze społeczny wyrzutek
Liryczny włóczęga, oddajcie mi smutek
Strzeż mnie o Panie (!) przed pustką dojrzałych
Ich wypuszcza gałąź na czarny aksamit
Potęga i siła to często sprawa złudna
W świetle wojny doberman zamienia się w pudla
Strobo od wystrzałów na ścianach budynków
Teatr wojny widowiskiem, mój dramat to nic już
Przepełnić się żalem po mózg na ramieniu?
Zachowam rozsądek by żyć pośród szmerów
Obłęd rozkręca swój wir w czterech ścianach
To pokaz bezradności a nie Dolce Gabbana
Jakiś pies ze wścieklizną krąży jak krokuta
Nie widzę w nim człowieka, wolę go nie oszukać
Zapytał mnie o drogę i drobne na dobicie
Zabłysło na dłoni, nie chcę go więcej słyszeć
Ktoś kłania mi się w pas, bo się minął z nożownikiem
Mefisto gubi flakon - mocz i krew na okolicę
Coś mi wciska "mute" żebym nie stracił głowy
Muszę zachować dystans od tej drugiej połowy
Ciekawość to pierwszy przekręcony kluczyk
Kradzione zabija więc kradzione nie tuczy
Trzeba pozbierać to co wypadło przez balkon
Jaki szczery bym nie był i tak przykryte kartką
/ surrealista1992