Utwór promujący EP Nokturn. Premiera wiosną 2023 roku.
-----------
Słowa i wokal: Krvavy
Muzyka: Dextah
Grafika i wizualizacje: Krvavy
Wszystkie płyty dostępne do kupienia na www.krvavy.pl/shop
https://krvavy.pl/
https://fb.com/krvavyrap/
-----------
Tekst:
Najciężej jest zacząć pisać pierwszy z wersów
Gdy każde słowo zdaje się być nie na miejscu
Ciężko jest otworzyć zeszyt i postawić znak
A najciężej patrzeć jak się przy tym przesypuje piach
Jest późny wieczór, jeszcze nic nie napisałem
Miałem być produktywny, a kartki ciągle białe
Wkurwiony na siebie, czuję, że straciłem dzień
Bo to nie był dzień pracy, ani też nie holiday
Ciężko jest się zebrać i zacząć pisać zwrotkę
Najciężej jest odpocząć, bo to karygodne
Nic nie robić w dobie kultu zapierdolu
Gdzie świętym rytuałem jest ciężka orka w polu
I nawet teraz mam w głowie to, że muszę pisać
Bo co to za twórca, pięć lat i jedna płyta
Jak mogę się uważać za poetę lub muzyka
Pięć lat, jedna płyta, czysta matematyka
Najciężej jest się zebrać w sobie o poranku
Nie mogę ruszyć głową i to nie postrzał karku
Nie mogę ruszyć głową, bo jest taka ciężka
Że zagina czas, postaci oraz miejsca
Jak pozbyć się uczucia niepokoju z potylicy
Utrzymać na smyczy czarne myśli to jest wyczyn
Ciężko jest zasnąć, gdy zamiast owiec liczysz
Wszystkie spierdolone akcje i szukasz tego przyczyn
Najgorsze są początki, najtrudniejsze są poranki
Najgorzej mają żywi, a najciężej mieli martwi
Świat się pastwi czy sami to robimy
Wrzucając kamień presji w studnię poczucia winy?
Najgorsze są początki, najtrudniejsze są poranki
Najgorzej mają żywi, a najciężej mieli martwi
Świat się pastwi czy sami to robimy
Wrzucając kamień presji w studnię poczucia winy?
Najciężej o spokój jest w niedzielę wieczorem
Wydłużam dzień, by nie spotkać się z upiorem
Chcę naciągnąć czas jak się przeciąga strunę
Lecz sen i tak w końcu okryje mnie runem
Jak Syzyf torturę głaz wtaczam na górę
Bukową, gdzie spotkać mam swoją naturę
I stacza mnie na dno, tak odruchowo
Niepewność siebie i wszystko na nowo
Najciężej jest nie przelać się myślami
Ze swoich zgryzot ustawiam megalit
Najcięższym głazem zdołam przywalić
Swą klatkę piersiową- przysenny paraliż
Azaliż nie prościej byłoby bez myśli?
Bez ich gonitew, na torze nocy wyścig
Która ze scen tym razem się przyśni
I w szarej istocie mózgu zabliźni?
Ciężko być bratem samemu sobie
Ze swoim ciałem w zdrowiu i chorobie
Z astralnym bytem w koniunkcji planet
Najciężej być samemu sobie kompanem
Ciężko jest zacząć, a trudniej skończyć
Za sensem tekstu wysłałem list gończy
Gdy tylko go pojmę, to przed wami stawię
W nagiej szczerości, bosego na trawie
Najgorsze są początki, najtrudniejsze są poranki
Najgorzej mają żywi, a najciężej mieli martwi
Świat się pastwi czy sami to robimy
Wrzucając kamień presji w studnię poczucia winy?
Najgorsze są początki, najtrudniejsze są poranki
Najgorzej mają żywi, a najciężej mieli martwi
Świat się pastwi czy sami to robimy
Wrzucając kamień presji w studnię poczucia winy?