Oczajdusza&Drapichrust- Kaszkiet

Опубликовано: 02 Август 2026
на канале: Krvavy
3,010
65

Oczajdusza&Drapichrust - Zła Baśń
Kup fizyczne wydanie płyty: https://krvavy.pl
Wesprzyj projekt na https://patronite.pl/krvavy

Muzyka: Skovronsky
Produkcja: Skovronsky
Słowa: Krvavy
Wokal: Krvavy
Grafika, ilustracje: Krvavy

-----------
FB: https://www.fb.com/oczajduszadrapichrust
IG: @oczajchrust
PM: [email protected]

FB:   / skovronsky  
YT:    / skovronsky  
PM: [email protected]

FB:   / krvavyrap  
YT:    / krvavy  
PM: [email protected]
-----------

Tekst:

Ej, mój kaszkiet, kurwa mać!

Za ghoulami, za lasami, za pasmami dolnych częstotliwości
Mieszkał pewien złośnik o nieznanej mi godności
Który w swej niegodziwości i chwili chciwości
Z mych włości przed brzaskiem zajebał był mi kaszkiet
jakby to był maszket z kieszeni szkraba
Wykorzystał moment, gdy odprawiałem sabat
Ale jakże to uczynił? To pewnie czarna magia!

Ta zniewaga krwi wymaga, naga głowa pali mnie jak zgaga
Ta zniewaga wymaga krwi, taki wic wywróżył mi
Jasno- a może czarnowidz, myślałem, że to pic na wodę
Ale kaszkiet przepadł, tak jak kamień w wodę
Pocieram się o brodę, myśląc kim jest złodziej
A może to czarodziej, który kompletował odzień

Nie na co dzień
przeciętny birbanta zasadza się na beret waganta
mus to sprawka ryzykanta albo jakiś wariat
Z kijem od palanta wbijam do galanta-dywersanta
co leje wodę jak melioranta, lepiej gadaj
gdzie jest czapka, bo zawiśniesz tu na wantach
Mag to piromanta, pali głupa, nie zna się na żartach

Ej, mój kaszkiet, kurwa mać!

Wkraczam do oberży, gdzie każdy nóż dzierży
Co rusz tu wejrzy jakiś frant i hulaka
Przy stole widzę wakat więc siadam na pewniaka
Mówię do umarlaka, że ponoć dał im nogę i drapaka
Łajdak o gębie bydlaka Ja też szukam łapserdaka
Co ma lepkie palce, może połączymy siły
I znajdziemy winowajcę, co przytulił wasz hajs
A mój kaszkiet

Jeden turla kości, a drugi się zasępił
Trzeci chce łamać kości i nożem rżnie o belki
Z drugim mam zatargi, to były dawne dzieje
Teraz wróg mojego wroga jest moim przyjacielem
Nie ma zła ani dobra, to konflikt interesów
Emocje muszą opaść, by mieć głowę do biznesu
Dla zabicia stresu stawiam im kolejkę
Dobijamy targu i uściskamy ręce

Pomogą nam go tropić znajomi filantropi
Zobaczymy kto ostatni będzie zrywał boki
Najwyżej się utopi i będzie na Przecherę
Ale najpierw Dzierzba z góry sprawdzi teren
Za kilka czarnych pereł po rozmowie z Merem
Widzenie ze złodziejem, co wie więcej niż wiele
Sprzedał dziuplę gnoja, duszony za kornerem
Następna stacja Mrok- ustawka z koronerem

Ej, mój kaszkiet, kurwa mać!

Połóż kamień ze złota w środku okręgu
wykreślonego popiołem ze stosów,
z sercem na dłoni trzymanym w ręku
Wstąp do koła nie czyniąc odgłosu

Zatknij w organie tybel lub ćwieka
Wymaluj znaki tuszem kalmara
Podrzuć ostatni talent człowieka
Który niechybnie zginął na falach

Połknij owoc czarciego krzewu
i wetknij pióro w nakrycie głowy
Na którym komuś zależy nad życie
i przywdziej by czynić rytuał gotowym

Ktoś się dobija, lecz już za późno
Cała ich czwórka przybyła na próżno
Przywdziewam kaszkiet na łeb obdarty i...
... staję się niewidzialny!